AI zmienia randkowanie online. Czy na Tinderze i Hinge rozmawiamy jeszcze z człowiekiem?
Dobrze napisane bio, błyskotliwa pierwsza wiadomość, trafny żart i odpowiedź, która idealnie podtrzymuje rozmowę. Do tej pory takie elementy profilu pozwalały ocenić, czy warto poznać drugą osobę bliżej. Generatywna AI zmienia tę zasadę. ChatGPT czy Claude mogą dziś nie tylko poprawić opis w aplikacji randkowej, ale także prowadzić użytkownika przez kolejne etapy znajomości. W efekcie coraz trudniej ocenić, gdzie kończy się komunikacja człowieka, a zaczyna komunikacja zaprojektowana przez algorytm.
Od poprawiania profilu do prowadzenia rozmowy
Sztuczna inteligencja weszła do randkowania podobnie jak do wielu innych obszarów codzienności – najpierw jako narzędzie ułatwiające pojedyncze zadania. Można poprosić model o poprawienie opisu profilu, znalezienie błędu w wiadomości czy kilka pomysłów na rozpoczęcie rozmowy.
Z jednej strony, to niewiele różni się od wysłania screena znajomemu z pytaniem: „co mam odpisać?”, ale z drugiej, ta granica zaczyna się zacierać, gdy AI zaczyna uczestniczyć nie w jednej, ale w niemal każdej interakcji. Użytkownik może wkleić do modelu cały profil osoby, z którą chce nawiązać kontakt, poprosić o przygotowanie pierwszej wiadomości, następnie przekazywać kolejne odpowiedzi i generować reakcje dopasowane do przebiegu rozmowy. Model może nawet otrzymać instrukcję, by pisać w określonym stylu: zabawniej, bardziej flirtująco, pewniej albo bardziej empatycznie. Wtedy AI nie jest już tylko korektorem, tylko staje się pośrednikiem między dwiema osobami.
Chatfishing, czyli nowa odmiana problemu znanego z aplikacji randkowych
Zjawisko zyskało już własną nazwę – chatfishing. Termin nawiązuje do catfishingu, ale opisuje inny rodzaj kreowania internetowego wizerunku.
W przypadku catfishingu fałszywa jest najczęściej tożsamość: zdjęcie, nazwisko, wiek czy historia osoby. Chatfishing jest znacznie subtelniejszy. Człowiek po drugiej stronie może istnieć, zdjęcia mogą być prawdziwe, a informacje w profilu zgodne z rzeczywistością. Wątpliwość dotyczy czegoś innego – kto właściwie prowadzi rozmowę.
Według danych Match Group i Kinsey Institute przywoływanych przez The Next Web 26 proc. dorosłych Amerykanów korzystało z AI w kontekście randkowania. Wśród randkujących przedstawicieli pokolenia Z odsetek wynosił 49 proc. AI pomaga m.in. w tworzeniu profili, wyborze zdjęć i pisaniu wiadomości.
Danych tych nie można bezpośrednio przenosić na Polskę. Pokazują jednak kierunek zmian, który ma znaczenie również dla naszego rynku. Generatywna AI przestała być w Polsce niszowym narzędziem technologicznym. Według badania CBOS z 2026 roku w ciągu trzech miesięcy poprzedzających badanie korzystało z niej 36 proc. Polaków, a wśród osób w wieku 18–24 lata – 81 proc.
To właśnie młodzi dorośli są jednocześnie jedną z grup naturalnie korzystających z aplikacji randkowych. Nie mamy dziś wiarygodnych danych pozwalających stwierdzić, jak wielu polskich użytkowników Tindera, Bumble czy innych aplikacji wykorzystuje ChatGPT do flirtowania. Mamy jednak coraz większą grupę osób, dla których konsultowanie codziennych zadań z modelem językowym jest czymś normalnym.
Pytanie „co mam odpisać?” jest więc naturalnym rozszerzeniem sposobu, w jaki już korzystamy z AI.
Gdzie kończy się pomoc AI, a zaczyna kreowanie osobowości?
Samo wykorzystanie sztucznej inteligencji nie oznacza jeszcze, że użytkownik oszukuje drugą osobę. Model może pomóc komuś, kto ma problem z rozpoczęciem rozmowy. Może poprawić wiadomość napisaną w obcym języku, uporządkować chaotyczną wypowiedź albo pomóc znaleźć bardziej naturalny sposób wyrażenia myśli. Podobną funkcję wcześniej pełnił znajomy czy internetowy poradnik.
Problem zaczyna eskalować, kiedy AI nie pomaga już wyrazić własnej myśli, lecz zaczyna produkować ją za użytkownika. Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Użytkownik otrzymuje wiadomość, robi screenshot i przekazuje go do ChatGPT z poleceniem: „Napisz zabawną, lekko flirtującą odpowiedź, która pokaże, że jestem pewny siebie, ale nie nachalny”. Następnie kopiuje odpowiedź i wysyła ją bez zmian.
Jednorazowo może się to wydawać niewinne. Jeśli jednak ten sam proces powtarza się przy kilkudziesięciu kolejnych wiadomościach, osoba po drugiej stronie zaczyna poznawać nie tyle sposób komunikowania się użytkownika, ile wersję jego osobowości stworzoną wspólnie z modelem.
A w randkowaniu język nie jest tylko nośnikiem informacji. Jest częścią tego, na podstawie czego oceniamy drugiego człowieka. Czy potrafi żartować? Czy słucha? Jak reaguje na emocje? Czy zadaje ciekawe pytania? Czy rozmowa przychodzi naturalnie? Czy mamy podobne poczucie humoru?
Jeżeli odpowiedzi na te pytania wynikają w dużej mierze z jakości promptów i możliwości modelu językowego, pierwsze wrażenie może przestać być informacją o osobie, którą rzeczywiście spotkamy.
AI może sprawić, że będziemy atrakcyjniejsi w rozmowie
Wykorzystywanie modeli językowych do randkowania ma jeszcze jeden wymiar: takie wsparcie może rzeczywiście działać. W badaniu opublikowanym w „Behaviour & Information Technology” 168 dorosłych przygotowywało wiadomości z propozycją randki. Jedni pisali je samodzielnie, inni korzystali ze sztucznej inteligencji, a kolejna grupa mogła edytować odpowiedzi wygenerowane przez model.
Wiadomości stworzone przez AI były oceniane jako bardziej skuteczne, sprzyjające budowaniu relacji i bezpośrednie niż te napisane samodzielnie przez uczestników.
To ważny element całego zjawiska. Gdyby AI produkowała wyłącznie sztuczne i łatwe do rozpoznania teksty, chatfishing prawdopodobnie pozostałby marginalną ciekawostką. Problem polega na tym, że model może poprawiać jakość pierwszego wrażenia.
Aplikacje randkowe już wcześniej opierały się na optymalizowaniu własnego wizerunku. Wybieramy najlepsze zdjęcia zamiast przypadkowych. Przepisujemy bio kilka razy. Pokazujemy wybrane zainteresowania. Nie publikujemy pełnego obrazu codzienności, lecz starannie wybraną reprezentację siebie. AI rozszerza ten mechanizm na obszar, który wcześniej był znacznie trudniejszy do optymalizacji: osobowość ujawniającą się podczas rozmowy.
Można poprawić zdjęcie. Można poprawić opis. Teraz można również poprawić dowcip, flirt, empatię, pewność siebie i umiejętność podtrzymywania rozmowy.
Największy test przychodzi podczas pierwszego spotkania
Właśnie dlatego konsekwencje chatfishingu mogą stać się widoczne dopiero wtedy, gdy aplikacja spełni swoją podstawową funkcję i doprowadzi do spotkania dwóch osób. W komunikacji asynchronicznej użytkownik ma czas. Może przeczytać wiadomość, wkleić ją do modelu, doprecyzować prompt, wygenerować trzy odpowiedzi, wybrać najlepszą i jeszcze ją poprawić. Rozmowa przy stoliku odbywa się w czasie rzeczywistym.
Jeżeli AI jedynie pomagała komuś przełamać początkową nieśmiałość, różnica może być niewielka. Jeżeli jednak przez kilka tygodni to model w dużej mierze kształtował humor, styl wypowiedzi czy sposób reagowania na emocje, spotkanie może ujawnić znaczną różnicę między cyfrową personą a rzeczywistą osobą.
Z punktu widzenia użytkownika problemem nie musi więc być samo wykorzystanie AI. Ważniejsze staje się pytanie, czy technologia pomaga pokazać siebie, czy pomaga udawać kogoś, kim chciałoby się być.
Paradoks aplikacji randkowych: same inwestują w AI
Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, ponieważ sztuczna inteligencja nie jest wyłącznie zewnętrznym narzędziem używanym przez randkujących. Staje się również częścią samych produktów.
Match Group, właściciel m.in. Tindera i Hinge, rozwija funkcje wykorzystujące AI. Tinder wprowadził m.in. narzędzie Chemistry, które ma lepiej poznawać użytkownika i na tej podstawie pomagać w dopasowaniach. Hinge wykorzystuje AI m.in. w funkcji Prompt Feedback, pomagającej poprawiać odpowiedzi umieszczane na profilu.
Powstaje więc produktowy paradoks. Z jednej strony aplikacja może używać AI, aby pomóc użytkownikowi lepiej zaprezentować siebie i znaleźć bardziej odpowiednie dopasowanie. Z drugiej – zbyt duży udział AI w późniejszej komunikacji może osłabiać zaufanie do tego, co widzimy na ekranie.
To szczególnie istotne, ponieważ dla platform randkowych zaufanie jest częścią produktu. Użytkownik musi zakładać, że profil reprezentuje realnego człowieka, zdjęcia nie są całkowicie fikcyjne, a prowadzona rozmowa daje przynajmniej przybliżone wyobrażenie o osobie po drugiej stronie. Generatywna AI komplikuje ostatni z tych elementów.
Wykrywanie wiadomości AI raczej nie rozwiąże problemu
Najprostsza odpowiedź mogłaby brzmieć: aplikacje powinny wykrywać teksty stworzone przez AI. W praktyce byłoby to trudne zarówno technologicznie, jak i definicyjnie.
Użytkownik nie musi korzystać z AI wewnątrz Tindera czy Hinge. Wystarczy screenshot lub skopiowanie wiadomości do zewnętrznego modelu, a następnie wklejenie odpowiedzi do aplikacji. Platforma widzi efekt końcowy, ale nie zna procesu jego powstania.
Do tego dochodzi problem hybrydowego autorstwa. Tekst może zostać wygenerowany przez AI, a następnie gruntownie przerobiony przez człowieka. Model może otrzymać przykłady wcześniejszych wiadomości użytkownika i nauczyć się imitować jego styl. Może też jedynie poprawić błędy, skrócić tekst albo zaproponować jedno zdanie.
Gdzie w takim przypadku postawić granicę?
Obowiązkowe oznaczenie „wiadomość stworzona przy pomocy AI” również szybko prowadziłoby do problemów. Czy należy je wyświetlić po poprawieniu literówki? Po przetłumaczeniu wiadomości? Po zastąpieniu jednego niezręcznego zdania?
Z perspektywy projektowania produktu bardziej realnym wyzwaniem niż wykrywanie samego AI może być więc projektowanie zasad, które chronią autentyczność interakcji bez karania użytkowników za każde technologiczne wsparcie.
Chatfishing jest częścią większej zmiany
Aplikacje randkowe są szczególnie ciekawym laboratorium tej zmiany, ponieważ ich celem jest przeniesienie cyfrowej relacji do świata offline. Rozbieżność między tym, jak ktoś prezentuje się z pomocą AI, a tym, jaki jest bez niej, może więc zostać zweryfikowana wyjątkowo szybko.
Problem nie kończy się jednak na Tinderze, Hinge czy Bumble. Podobne pytania będą pojawiać się wszędzie tam, gdzie na podstawie cyfrowej komunikacji próbujemy ocenić człowieka: w rekrutacji, networkingu, obsłudze klienta, sprzedaży czy mediach społecznościowych.
Przez lata nauczyliśmy się podchodzić z dystansem do zdjęć publikowanych w internecie. Wiemy, że można wybrać najlepszy kadr, zastosować filtr, retuszować fotografię, a dziś również wygenerować lub gruntownie zmodyfikować ją przy pomocy AI.
Teraz podobną ostrożność możemy zacząć stosować wobec języka. Wiadomość nadal może pochodzić od realnej osoby, ale jej forma nie musi już wiele mówić o tym, jak ta osoba komunikuje się bez technologicznego wsparcia. Dlatego wraz z rozwojem AI coraz ważniejsze staje się pytanie: czy osoba, którą poznajemy w aplikacji, jest tą samą osobą, którą poznamy po odłożeniu telefonu?
Źródła
The Next Web, AI is writing your date’s messages. The dating apps say they cannot stop it, 2026;
David J. Roaché, Liesel L. Sharabi, Lindsey Hicks, McKenzie M. Hurley, „Hey Siri, ask them out: Investigating the use of artificial intelligence in date request messaging”, Behaviour & Information Technology;
CBOS, „Korzystanie ze sztucznej inteligencji”, 2026;
Daily Web, Tinder testuje Chemistry. To funkcja, która znajdzie nam ideał na podstawie zdjęć z galerii telefonu
Higne, Help Center, How Prompt Feedback Works
