Konferencje

Co to jest e-TOLL – aplikacja do opłat na autostradzie!

– Aplikacja służąca do uiszczania opłat drogowych. – czytamy w opisie aplikacji w Google Play. Choć w sieci słychać głosy niezadowolenia, to ku przekorze, w istocie opis ten nie kłamie. E-TOLL naprawdę służy do uiszczania opłat, przy jednoczesnym nie spełnianiu jakichkolwiek standardów, ale po kolei…

Czym jest e-TOLL PL?

Jest to nazwa dla nowej aplikacji stworzonej na polecenie władz państwowych, która docelowo ma rozładowywać ruch na płatnych odcinkach autostradowych. Obecnie dotyczy to odcinków na liniach Konin-Stryków oraz Wrocław-Sośnica. Wprowadzenie tego rozwiązania już od grudnia ma zastąpić dotychczasowe opłaty przy bramkach, co w teorii ma prowadzić do braku powstawania korków na trasie. 

Czy aplikacja e-TOLL jest obowiązkowa?

Instalacja aplikacji okazuje się obowiązkiem dla wszystkich kierowców aut osobowych i ciężarowych chcących skorzystać z autostrad A2 i A4, gdyż brak opłat związany będzie ze ściganiem przez odpowiednie organy państwowe, a nieprawidłowe płatności stanowić będą asumpt dla działania skarbówki.

Istnieje również możliwość kupienia biletu przejazdowego offline, czyli w punktach sprzedaży takich biletów. Niestety nie są one znane, gdyż nie upubliczniono takiego wykazu, co wydaje się kuriozalne ze względu na fakt, że do pierwszego dnia grudnia pozostały niecałe dwa tygodnie.

Zatem możemy traktować omawianą aplikację jako jedyne źródło nie popadnięcia w kłopoty, choć piszący te słowa mówi to z bardzo dużym przymrużeniem oka.

Punkty sprzedaży na stacjach Orlenu?

Pewnych wskazówek dostarcza nam serwis motofakty.pl, który przywołał zapewnienia Ministerstwa Finansów, że bilety autostradowe możliwe będą do zakupu na wybranych stacjach paliw. Z oczywistych względów,  domniemaną siecią stacji wydaje się być marka Orlen.

Na jakiej zasadzie działa e-TOLL PL?

Najprostszymi słowami działanie aplikacji wyjaśnił ekspert z Auto-Świata: 


System opiera się na lokalizacji GPS – a zatem, zamiast kamer odczytujących tablice rejestracyjne pojazdów wjeżdżających na płatne odcinki dróg, każdy pojazd ma lokalizator, który raportuje do systemu przejechaną trasę i na tej podstawie system pobiera opłatę z konta kierowcy. W przypadku kierowcy auta osobowego funkcję lokalizatora spełnia smartfon z uruchomioną aplikacją, co oznacza, że nie trzeba mieć w samochodzie żadnych dodatkowych urządzeń, ale trzeba zapisać się do systemu, a także wprowadzić do niego swoje samochody. Niestety, nie można podpiąć do aplikacji swojej karty kredytowej – trzeba z góry zasilić swoje konto kwotą co najmniej 20 zł przy konfigurowaniu aplikacji i w ten sposób skredytować zarządcę systemu. – pisze Maciej Brzeziński. (auto-swiat.pl)

Jak założyć e-TOLL?

Po pierwsze, aby uruchomić aplikację trzeba ją najpierw ściągnąć. Możliwe jest to zarówno na iPhone jak i na telefonie z systemem Android OS.


Po zainstalowaniu narzędzia dostajemy komunikat o zachowaniu ostrożności na drodze i przestrzeganiu zasad ruchu drogowego. Deweloperzy informują nas także o zagrożeniach związanych z korzystaniem z telefonu w trakcie jazdy, co brzmi absurdalnie w momencie, gdy zdamy sobie sprawę z jednej rzeczy – e-TOLL nas do tego zmusza! Zgodnie z relacjami użytkowników obsługa tej aplikacji jest koszmarna i co rusz dekoncentruje kierowców.

Na szczęście jest kilka możliwości reakcji na problem z państwową apką.  Po zakończeniu podróży jest sposobność opcji uzupełnienia przejazdu, z tym, że trzeba znać dokładne miejsce zaprzestania działania  aplikacji. Można też zakupić e-bilet autostradowy do 3 dni po odbytej jeździe bądź zjechać z płatnego odcinka w momencie wystąpienia awarii. Rządzący dają na ten zabieg kierowcom łaskawie cały kwadrans. 

Przechodząc do dalszych kroków uruchomienia tego dobrodziejstwa, musimy określić jakim typem pojazdu się poruszamy. Następnie jesteśmy zalewani informacjami na temat zalet korzystania z e-TOLL, choć na nasze nieszczęście nie ma ich zbyt wiele.

Krokiem następnym jest przeczytanie i akceptacja regulaminu, po czym nastąpi przydzielenie biznesowego identyfikatora aplikacji.

Później wymagane jest zalogowanie się na stronie we wskazanym linku. Nastąpi przekierowanie do Internetowego Konta Klienta, które trzeba będzie założyć, a następnie wymagane będzie logowanie za pomocą profilu Zaufanego i konta mObywatel. 

Trzeba postępować ściśle ze wskazówkami, a czasem cofnąć się w ustawieniach, gdyż cały proces nie jest intuicyjny i przyjemny.  Maciej Brzeziński skwitował to słowami – Można, a nawet trzeba (żeby ściśle wypełniać instrukcje), przechodzić pomiędzy aplikacją e-Toll a mObywatel. Operacja jest dość kuriozalna w swojej komplikacji – zaznacza.

Później należy wrócić do aplikacji e-Toll, ponownie kliknąć w link, podać swoje dane i samochodu, z tym, że system wybiórczo wybiera czy kierowca ma podać sam numer rejestracyjny czy całą specyfikację samochodu. Następnie należy wpłacić co najmniej 20 zł co również nie jest proste, a później należy wkleić kod z aplikacji na stronie naszego konta, aby powiązać z nim nasz telefon. 

“Wstyd na cały świat”- opinie użytkowników 

Nawet przy aplikacjach cmentarnych nie spotkałem się z takim rozgoryczeniem jakie widnieje w komentarzach w Google Play. Nie ma się jednak co dziwić, wszak przymusowa rejestracja średnio działającego systemu może przyprawić o porządną migrenę już i tak przeżarte problemami społeczeństwo. 

– Straciłam dane osobowe, dużą część dobrostanu psychicznego i pieniądze, które za sprawą tego bubla poszły w eter. Zastanawiam się, czy osoba lub osoby, które dopuściły tę aplikację do użytku poniosą z tego tytułu konsekwencje, bo powinny. Ilość błędów poraża, rejestracja to droga przez mękę. Wstyd na cały świat.– czytamy we wpisie z 19 listopada 2021 roku. 

Pierwszy przejazd, działa. Jest kilka minusów. Aplikacja nie działa w tle, a to powinna być podstawa. Kontrola wzrokowa aplikacji jest niezbędna, trzeba pilnować czy aby na pewno wszystko działa (stan baterii, GPS, przesył danych), przez co odrywamy wzrok od drogi. Uruchamianie aplikacji podczas jazdy grozi wypadkiem, pochłania zbyt dużo uwagi. Brak trybu nocnego, przez co w ciemnościach z telefonu robi się latarka, która świeci po oczach. Podnoszę z jednej gwiazdki na dwie. – czytamy w komentarzu z 21 listopada tego roku.

– Nic gorszego mnie nigdy nie spotkało jak ta aplikacja, ale czego tu się spodziewać po rządowej aplikacji (patrz ZUS). Weźcie się za robotę by uprościć tą aplikację jak od grudnia ma korzystać z tego każdy obywatel. Poniosła was fantazja przy tworzeniu tej aplikacji, za dużo zbędnych informacji. – żali się jeden z użytkowników e-TOLL.

– W pakiecie z aplikacją powinna być duża dawka środków uspokajających. Przejście przez proces rejestracji i aktywacji powinno być równoznaczne z uzyskaniem przynajmniej doktoratu na jednej z wiodących uczelni technicznych (np. KUL). Do tego aplikacja odciąga uwagę od trasy i wymusza korzystanie z telefonu w czasie prowadzenia pojazdu. Wymyślili to kretyni. – dosadnie zaoponował następny z krytyków.

Również serwisy informacyjne nie są przychylne wobec aplikacji, trans.info zgadza się z użytkownikami wyliczając wady tego wdrożenia, do których należą: nieprawidłowe pobory płatności, opóźnienia akcji, zawieszenia, logowania, wymaganie dostępu do odczytu pracy baterii i nieoptymalizowanie procesu jej oszczędzania, nieintuicyjne działanie w tle, przegrzewania baterii i samoistne wyłączanie aplikacji w momencie niezgodności parametrów. 

Polscy politycy nie uczą się na błędach…

Motofakty.pl przypominają także, że ponad 10 lat temu próbowano wprowadzić system viaTOLL, który poskutkował ogromnym regresem spółek zaangażowanych w inicjatywę i problemami u kierowców. Dzisiaj jest podobnie.

– Wprowadzenie systemu e-TOLL do urządzeń OBU i ZSL nie należało do najłatwiejszych zadań, ze względu na konieczność przeprogramowywania oraz dostosowania do wytycznych narzuconych przez Ministerstwo Finansów. Niestety firmy oferujące urządzenia OBU i ZSL wciąż borykają się z problemami związanymi z e-TOLL-em. Niektóre podmioty nie zdążyły na czas wprowadzić zmian, a co za tym idzie – obecnie przeżywają kryzys finansowy. Wiele firm, które korzystają z urządzeń danych dostawców, którzy nie zdążyli wdrożyć systemu e-TOLL, musiało wstrzymać działalność i czekać na zielone światło od dostawców sprzętu – komentuje Jakub Wesołowski z Flotis

Na szczęscie cashless.pl zapewnia, że od e-TOLL uratują kierowców Autopay i Spark, a wkrótce i Janosik, integrując się z nim. Nie zapewniają one przejazdów całych odcinków autostradowych, ale z pewnością uratują spokój niejednego ich użytkownika.

Co ważne, z Autopay mogą także korzystać kierowcy z innych krajów oraz kierowcy poruszający się pojazdami na zagranicznych numerach rejestracyjnych. – serwis Autopay.

Czy ta cała ceremonia rejestracji jest nam niezbędna?

Zastanawiający jest fakt, że e-TOLL jest aplikacją obligatoryjną dla kierowców, którzy poruszają się na odcinkach autostrad A2 i A4. Bardzo intrygujący jest tu sposób przymusu do założenia konta przez mObywatel czy Profil Zaufany. Samo e-TOLL wymaga czasem od klientów podania PESEL i innych danych wrażliwych.

Oczywiście rząd ma dostęp do tych wszystkich informacji, ale czy nie jest to próba profilowania nas poprzez oferowanie nam na każdym kroku jakichś aplikacji. Do tego tym razem, ta jest obowiązkowa i zmusza do implementacji innych rozwiązań. Nastaje więc pytanie, po co  właścicielom aplikacji tyle informacji, skoro chociażby AutoPay radzi sobie bez tej całej procedury.

Co gorsze, według zapewnień moto.pl, kontrolować ten proces będzie Krajowa Administracja Skarbowa wyposażona w Fordy z laserowymi czujnikami  LIDAR identyfikującymi tablice rejestracyjne., których skuteczność wylicza się na prawie 100 proc. nawet w słabej widoczności i niesprzyjających warunkach.

Niebezpieczeństwo wisi nad kierowcami

Mimo komunikatu o bezpieczeństwie danych, powinniśmy mieć w świadomości słabe zabezpieczenia polskich systemów informatycznych, a zwłaszcza tych związanych z sektorem politycznym, czego dowodzą ataki hakerskie na konta naszych dygnitarzy. Wyciek danych zarówno z tej jak i każdej innej rządowej  aplikacji może być bardzo znamienny w skutkach, zwłaszcza, że przechowywane są w nich najbardziej wrażliwe jednostki danych. 

Polacy, strzeżcie się kochać bramki na autostradach, tak szybko w niebyt odchodzą.

 Mówiąc zupełnie poważnie, redakcja Mobile Trends z wielką nadzieją patrzy w przyszłość, licząc na dopracowanie omawianego narzędzia. Żadna rewolucja nie obywa się bez ofiar i chociaż tymi będą nerwy polskich kierowców, to być może problem korków na autostradach w końcu zniknie… choć z e-TOLL przyszłość ta wydaje się być odległa.

Udostępnij
Zobacz także