Konferencje
Mobile Trends

Trend m-learning, czyli nowe spojrzenie na kursy internetowe

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że pandemia wywiera ogromny wpływ na społeczeństwo. Chociaż większość skutków zapewne ukaże się jeszcze w przyszłości to już teraz widzimy zmiany na tle społecznym, politycznym i oczywiście gospodarczym. Wiele branż zostało dotkniętych kryzysem, ale są też takie, które wzrastają na miarę oczekiwań nowej rzeczywistości. Do niedawna traktowany po macoszemu sektor kursów online staje się coraz bardziej pożądanym w rozwoju. Szczególnie obszar mobile ma coraz więcej do powiedzenia.

Cofając się do przełomu lat 2016-2017, możemy zerknąć na przewidywania opisane w raporcie „Rewolucja HR. Trendy branży 2016/2017”, w którym to deklarowano zwiększenie zakresu stosowania rozwiązań e-learningowych. W 2016 r. ponad połowa firm zapowiadała większą aktywność w strefie nauczania poprzez platformy internetowe. Niewielki odsetek firm liczony w 15 proc. deklarował, że w niedalekiej przyszłości będzie chętniej korzystać z social learningu. Niecałe 30 proc. ankietowanych zapowiadało wzrost zainteresowania mobile learningiem, a niespełna 40 proc. instytucji było wówczas zainteresowane wirtualnymi klasami i webinarami. 

Przechodząc jednak do 2019 r. mamy okazję przestudiować dane z raportu firmy Docebo. Raport przewidywał, że globalny rynek e-learningu odnotuje łączny roczny wzrost (CAGR) w wysokości ponad 10 proc. w latach 2018-2023, osiągając całkowitą wartość estymowaną na 286,62 miliardy amerykańskich dolarów. Dane porównują ten wzrost do wartości rynku z 2017 roku, która wynosiła 159,52 miliardów USD. Z prostych wyliczeń możemy postawić tezę, że wzrost szacowany jest na prawie 56 proc. Podyktowany jest on silnym popytem na elastyczne rozwiązania technologii nauczania w sektorze korporacyjnym i akademickim, a także postępami w dziedzinie platform opartych na sztucznej inteligencji. Ta, zgodnie z oczekiwaniami, będzie nadal rosnąć na znaczeniu przyczyniając się do dalszego wzrostu branży. 

Obserwujemy również trend zainteresowania LMS wśród zwykłych pracowników. Badania Onex Group udowadniają, że aż 73 proc. polskich pracowników odczuwa potrzebę ciągłego rozwoju, a 63 proc. ukończyło w ciągu ostatniego roku co najmniej jeden kurs podnoszący kwalifikacje. Branżowe przypuszczenia o poszerzonej świadomości ludzi na temat cyfrowego kształcenia nie są więc bez potwierdzenia, co zapowiada kontynuację trendu wzrostowego w tym obszarze.

Giganci z BigTechu węszą zyski

GlobeNewswire raportuje, że do 2026 r. zdalna edukacja osiągnie wartość niemal 460 miliardów USD. Podobno, aby osiągać sukcesy i przewidywać trendy należy patrzeć na większych od siebie, którym udawało się to już wcześniej. Pomocny w tej materii okazuje się LinkedIn, czyli branżowe dziecko social mediowe adoptowane przez Billa Gatesa. Jak podaje portal MobileTrends.pl, sieć społecznościowa Microsoftu jest w trakcie testowania usługi hostingowej dla ludzi chcących odbyć na niej swoje szkolenia. Nowa funkcja LinkedIn ma dawać możliwość udostępniania na ich serwerach płatnych kursów i szkoleń wideo, co czyniłoby portal panelem hostującym te treści. Stanowiłoby to przyczynek poboru płatności i rozwoju zawartości marketingowo-edukacyjnej platformy.

Korzyści płynące z e-learningu

Według witryny Randstad, aż 63 proc. osób zmieniających pracodawcę decydowało się na dalszy rozwój zawodowy. Źródło, jakim jest Markinstyle.co.uk, twierdzi, że platformy edukacyjne online są wykorzystywane przez 43 proc. uczniów do pomocy w odrabianiu zadań domowych. Clear Company z kolei mówi, że 91% pracowników chce spersonalizowanych, odpowiednich dla siebie szkoleń, co odpowiada dzisiejszym możliwościom e-learningowym.

Jak widać branża kursów i e-learningu przechodzi renesans, ale nie ma się co dziwić ze względu na jej ewidentne zalety. Dostępność online jest udogodnieniem dla usytuowania kursantów, ale też ich czasowej dostępności, gdyż te są obecne w LMS nieustannie i niezmiennie od okoliczności. Niewątpliwą zaletą jest możliwość rozbudowania całego cyklu szkoleniowego i większa możność personalizacji tychże pod kątem uczestników. Rozwój platform pozwala na monitorowanie poszczególnych etapów kształcenia, a niektóre z nich są w stanie składać raporty uczestnikom z ich obecnych postępów, co zwalcza problemy z motywacją do nauki. Coraz łatwiej jest też przygotować materiały edukacyjne, które przewidują już wykorzystywanie narzędzi interakcyjnych do aktywizacji uczniów.

Kolejnym wyróżnikiem jest pojęcie grywalizacji, która na poczet opowiadania historii i zmyślnych taktyk rywalizacji wzmaga efektywność edukujących się i zacieśnia więzi grupowe, nawet na odległość. Nowoczesne narzędzia dają też sporo rozrywki, z którą często nie można mieć do czynienia na wielkiej auli wykładowej. 

Mobile Learning – skupienie na smartfonie

Mobile learning, nazywany też m-learningiem jest nam bardzo dobrze znany, choć często nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy w trakcie jego użytkowania. Aplikacje typu DuoLingo, Quizlet, czy Khan Academy reprezentują ten odłam e-learningu. Jak możemy się domyślać, jest to sposób uczenia się z wykorzystaniem smartfona. Popularność tego rozwiązania rośnie, ze względu na fakt, że coraz więcej aktywności cyfrowej rejestrowana jest nigdzie indziej, tylko na telefonach komórkowych. Wecreo nazywa je nawet naszymi małymi centrami dowodzenia, dla których nie będzie problemem dołączanie kolejnych modułów lekcyjnych. Aplikacje m-learningowe, wraz ze wzrostem ich responsywności i kompatybilności z ekosystemem innych urządzeń będą odnotowywać ogromne wzrosty. Z Wecreo zgadza się również Docebo, w omawianym powyżej raporcie. 

Nauka poprzez sms’a? 

Usługa krótkich wiadomości tekstowych może również być bardzo pomocna w procesie zdobywania umiejętności. Powstało na ten temat mnóstwo inspirujących opracowań tematycznych. Przytaczając pracę Adeliny Moura i Any Amélii Carvalho z Uniwersytetu z Minho pt. “Użycie krótkich wiadomości tekstowych w kontekstach edukacyjnych”, dowiemy się, że sms kryje w sobie zabójczy potencjał edukacyjny. Telefon sam sobie jest świetnym rozpraszaczem dla uczniów, stąd pomysł na wykorzystanie go w celu ich aktywizacji w trakcie lekcji. 

 Przeprowadzono więc eksperyment, w którym za cel postawiono sobie: zintegrować telefon jako narzędzie do nauki; zbadać środowisko uczenia się przez SMS w celu promowania nauki języków w szkole i poza jej obrębem; a także zachęcanie uczniów do spontanicznego i niezależnego uczestnictwa w zajęciach poza salą lekcyjną. Organizacja wydarzenia dopuszczała czaty indywidualne i grupowe. 

Patrząc organizacyjnie na tę naukową próbę, numery telefonów uczniów były przechowywane w komputerowej bazie danych. Takie rozwiązanie dało możliwość nauczycielom na swobodną wysyłkę smsów do pojedynczych uczniów lub całej grupy. Wykorzystany w badaniu został moduł Vodafone „SMS by Mail”. Pozwoliło to na pisanie wiadomości za pomocą poczty Outlook, które wysyłane były jako smsy. Uczniowie odpowiadali z poziomu swoich urządzeń, na co nauczyciel dostawał powiadomienia na swoim smartfonie.

Źródło: “Użycie krótkich wiadomości tekstowych w kontekstach edukacyjnych”, Adelina Moura i Ana Amélia Carvalho

Badanie wykazało ciekawe spostrzeżenie. Pomimo ograniczeń rozmiaru wiadomości sms, przy odpowiednim scenariuszu lekcji, nauka języków może być prosta, szybka i skuteczna. Okazuje się, że małe objętościowo jednostki edukacyjne, wysyłane w odpowiedniej częstotliwości sprawiają satysfakcję uczniom i poprawiają ich zdolność przyswajania danych. Uczniowie dostrzegli ten sposób nauki jako przystępny i ciekawy, co wpłynęło na pozytywny odbiór samych lekcji i języka. Przewagą smsów jest ich interaktywność i szybkość reakcji na nie, oraz możliwość tworzenia różnych kontekstów. Badaczki dają do świadomości, że interaktywność to klucz do pozytywnego oddziaływania na edukację i rozwój psychologiczny młodych osób.

M-learning szansą dla wykluczonych i mobilnych jednostek?

Trend mobile learningu może być niezwykle efektywny w krajach mało rozwiniętych. Słabo rozwinięta infrastruktura lub okoliczności społeczno-ekonomiczne wcale nie muszą przekreślać możliwości edukacyjnych. Technologia daje nam możliwości – wystarczy telefon komórkowy.  Wadą tego rozwiązania jest niewątpliwe rozproszenie uwagi i mały rozmiar wiadomości tekstowych, ale odpowiednie ich zintegrowanie może przynieść obiecujące korzyści. 

Do tego chyba każdy z nas poznał kiedyś osobę, o której żartobliwie można by rzec, że jest “wiecznie w trasie”. Wcale nie jest to takie rzadkie, a ciągłe przemieszczanie się może stanowić spore utrudnienie w zdobywaniu nowych kompetencji ze względu na ograniczenia czasowe, jakie generowane są przez ruch. Wskazania Easy-LMS traktują, że udogodnienia m-learningowe są świetnym rozwiązaniem dla takich osób.

Nauka jak żywa, czyli o technologiach AR/VR w mobile learningu

Portal ClassVR dokumentuje, że wdrożenie rozszerzonej rzeczywistości w proces edukacji nie jest byle mrzonką, a może być nową rzeczywistością. Co więcej, AR i VR mogą być wykorzystywane na różnych etapach edukacji, wykorzystując różne poziomy wiedzy. 

W wieku przedszkolnym, środowiska pełnego koła (360 stopni) mogą być bardzo pomocne. Wiek ten to także nauka przez zabawę, którą google VR z pewnością wielu zagwarantują. W etapie szkoły podstawowej technologia ta może pomóc w zdobywaniu nowych doświadczeń i eksplorowaniu świata, nie wychodząc nawet z pomieszczenia. W szkołach średnich można wykorzystywać VR do testowania się w różnych sytuacjach zawodowych i do sprawdzania swoich kompetencji społecznych. Portal obrazuje doświadczenie treningu początkujących mechaników, którzy przyglądają się wnętrzu samochodu i działającemu silnikowi pod każdym kątem bez wychodzenia z klasy. 

Która godzina? Czas na naukę!

Dobrze, czyli mamy już telefon w dłoni, okulary na głowie, powiadomienia nowych smsów brzęczą wkoło, a okazuje się, że to nie wszystko. Naukowcy w 2016 r.  postanowili zbadać walory edukacyjne zegarków typu smartwatch. Wyniki nie były jednak zbyt obiecujące. Badacze Neil Davie i Tobias Hilber przeprowadzili badanie z grupą studentów, aby zbadać możliwości smartwatchy. Uczciwie powiedzieli, że badania winny dostać swoją kontynuację, a próba badanych jest zbyt mała, by odnieść ją na całą populację, ale generalnie użytkowość zegarków do nauki wyszła raczej znikoma. Prawdopodobnie wynika to z rozmiarów sprzętu, czyli małego obszaru roboczego oraz małej funkcjonalności. Badacze podali też możliwą niewiedzę użytkowników o wszystkich opcjach urządzeń jako przyczynę takiego wyniku. 

M-learning na przyszłość

Słowem podsumowania, najbliższe lata prezentują się bardzo przychylnie dla rynku kursowego, w każdej postaci. Obok standardowych platform LMS nauczanie mobilne ma jednak największe szanse rozwoju. Dominantą jest tu specyfika sytuacyjna warunkująca społeczne przywiązanie do urządzeń i coraz większe możliwości naszych smartfonów. Choć trochę anegdotycznie, tak jednak zgodnie z powyższym, polskie podwórko wskazuje też na doświadczenia studentów z platformą Teams, które również potwierdzają potencjał wykorzystania telefonu do nauki długodystansowej. Mimo wielu ograniczeń urządzeń mobilnych, są w stanie wiele zaoferować, a w przyszłości będą z pewnością oferować jeszcze więcej.

Udostępnij
Zobacz także