Konferencje
Mobile Trends

Joe Rogan versus świat, czyli o tym jak Spotify wybrało podcastera zamiast muzyków

Platforma streamingowa Spotify postanowiła nie uginać się pod presją nałożoną na nią przez muzyków. Wręcz przeciwnie spełniła ich żądania, usuwając ich muzykę z serwisu (z czym akurat artyści ci mogli się przeliczyć w swoich żądaniach). Joe Rogan został oskarżony o sianie dezinformacji, rasizm i sprzyjanie pandemii, a mimo to Spotify w pewnym stopniu opowiedziało się po stronie twórcy. Ideologia,  wsparcie czy kalkulacja i zysk?

Jak donosi agencja Reutera, 8 lutego 2022 roku Neil Young, piosenkarz i autor tekstów zażądał od pracowników Spotify Technology SA o zrezygnowanie z pracy. 

W dodatku nawoływał do zaprzestania wspierania amerykańskich banków i instytucji finansowych, jak chociażby JPMorgan Chase & Co, czyli podium światowej finansjery. Wszystko to w kontekście koronawirusa, walki o klimat i równość rasową. 

Oświadczenie Younga na swojej stronie internetowej krytykowało CEO serwisu, Daniela Eka.
Wydarzenie to jest kumulacją konfliktu, który eskalował pomiędzy artystami sprzeciwiającymi się jednemu z twórców, a samym serwisem, który stwierdził, że nie będzie odbierać wolności twórczej i prawa do głoszenia swoich poglądów. Były członek Buffalo Springfield w następstwie takiego obrotu spraw, stwierdził, że to właśnie Daniel Ek jest głównym problemem w kontekście krytyki amerykańskiego podcastera Joe Rogana.

Sytuacja Spotify na rynku

Według raportu Spotify miesięczna liczba aktywnych użytkowników wzrosła o 18 proc. w ujęciu rocznym do poziomu 406 milionów, a segment premium uzyskał wynik 180 milionów. Według dokumentu reklamy stanowiły 15 procent przychodów w czwartym kwartale zeszłego roku, co jest efektem rozwoju okien treści, a nie ekskluzywnych reklam, co pozwoliło zwiększyć ich zasięg. Spotify ma zamiar pozyskać nawet 50 milionów twórców do działań na swojej platformie, by zapewnić różnorodność treści iw dalszym ciągu będzie też nadal inwestować w narzędzia, zasoby i usługi, aby je zaspokoić. – We want to be the best place for audio creatorspowiedział CEO Spotify We’ve only scratched the surface of the creative potential in audio – dodał.

The Joe Rogan Experience – niepoprawnie?

Joe Rogan to dziennikarz sportowy, mistrz sztuk walki i od 13 lat prowadzący podcast “The Joe Rogan Experience”. Audycje przez niego prowadzone są najczęściej odsłuchiwane na omawianej przez nas właśnie platformie, a niektórzy spekulują, że to najpotężniejszy podcaster na świecie. Jak twierdzi variety.com talk-show Rogana jest największy ze wszystkich audycji na Spotify, a wynik ponad 52 milionów wyświetleń na youtube z gościnnym udziałem Elona Muska, oraz goszczenie person pokroju Miley Cyrus, Kanye West, czy Neil de Grasse mogą śmiało przypuszczać, że zasięgi tego programu są jednymi z największych na świecie, jeśli chodzi o podcasty. Ciekawy to wynik zważywszy na kontrowersje lejące się ze słuchawek, aczkolwiek to co kontrowersyjne dla jednej strony, niekoniecznie takie musi być dla drugiej. Portal dwutygodnik.com celnie stwierdził, analizując działalność Rogana, że ten pozwala wypowiedzieć się każdemu gościowi w taki sposób, w jaki ten sobie życzy, przy czym nie prowadzi poważnego podcastu w tonie scenariuszowym, a raczej „small talk”, coś w stylu pogawędki ze znajomym w barze na temat tego co u niego słychać, jak odbiera dane fakty i czy chciałby się czymś nieoczywistym podzielić. W takim klimacie nietrudno o symboliczne “palnięcie czegoś”. Choć niekoniecznie musi być tu mowa o przypadkowości. 

Rogan celowo nie ogranicza się przy tym do poprawności politycznej, na prawo i lewo rzucając hasłami, które niektóre środowiska uznają wprost za mowę nienawiści. Piszący te słowa zgaduje, że to właśnie ten czynnik decyduje w stopniu największym o znaczeniu i roli tego programu. Wszechobecna polityka poprawności i policja myśli obecna w naszych umysłach, w irracjonalny sposób hamuje każde spostrzeżenia niewpisujące się w trendy to codzienność mas zachodniego społeczeństwa. Spekuluję, że duża część ludzi nawet jeśli się z czymś nie zgadza to chętnie posłucha odmiennej opinii od tandemu prezentowanego w głównym nurcie.

Podcast Joe stanowi świetny odpoczynek od tej rzeczywistości, gdyż pokazuje punkt widzenia innych ludzi, pozwala posłuchać Muska czy pośmiać się z dawno zapomnianych dowcipów. Podcasty Rogana trwają od jednej godziny do nawet godzin pięciu. i oczywiście mogą być to pożywką dla wszelkiej ilości ludzi utożsamiających się z rasizmem, ksenofobią czy antyglobalizmem, ale też i dla tzw. środowisk lewicowych może być to cenne źródło „odbijania piłeczki” i nakręcania swojej wizji świata poprzez psychologiczny efekt potwierdzenia. Z jakiej by strony na to nie patrzeć Joe Rogan to jeden z największych twórców w internecie, którego się kocha lub nienawidzi i śmiało można wysnuć tezę o jego wpływowości na opinię rzeszy jednostek.

Spora część ludzi zapomina, że to także komik i satyryk, który w krzywym zwierciadle potrafi pokazywać rzeczywistość, choć i on przemyca swoje poglądy pod płaszczem żartów i niewinnych sformułowań, które w trakcie demaskacji okazują się być nieistotne. Wówczas autor nazywa siebie twórcą małego podcastu, który rozrósł się do niebotycznych rozmiarów i sam siebie określa zwykłym głupcem. Rogan jest przy tym sprytnym marketerem. Nie udziela się w żaden sposób niż w trakcie swoich podcastów. W obliczu zarzutów o rasizm, ksenofobię, teorie spiskowe i głupotę ten odpowiada milczeniem, czasem odnosząc się sporadycznie w trakcie rozmowy do jakiegoś aspektu. Ostatnio wydał jednak oświadczenie i przeprosiny po wzbudzeniu kontrowersji o swoich poglądach na COVID-19 i, że młodzi ludzie nie potrzebują szczepionki. 

Spotify – dlaczego podcast, a nie muzyka?

To proste, gdyż w 2020 roku serwis podpisał umowę na wyłączne licencjonowanie utworów Rogana na swojej platformie, co właśnie było główną przyczyną oskarżeń wobec twórcy, który szerzy dezinformacje i serwisu, który temu sprzyja. Przeciwdziałanie Spotify ograniczyło się tylko do wyrażenia niezgody z prezentowanymi poglądami, co nie uległo zmianie nawet wtedy, gdy muzycy (piosenkarka Joni Mitchell, gitarzysta Nils Lofgren, muzyk Brene Brown) i podcasterzy (Mary L. Trump, Roxane Gay) lawinowo żądali usunięcia swoich utworów z serwisu, twierdząc, że nie mogą współdzielić platformy z rasistami, głupcami czy nawet potencjalnymi mordercami. Nawet w obliczu takiego kryzysu wizerunkowego Daniel Ek postanowił za wszelką cenę nie kręcić sobie bicza i pozbywać się największego klejnotu w swoich zarobkach, co nie obyło się bez innych konsekwencji.

Artykuł Washington Post wskazuje, że Biały Dom dołączył do dyskusji, a sekretarz prasowy Jen Psaki wydała oświadczenie, w którym wyraziła konieczność regulowania kwestii dotyczących mówienia o koronawirusie“Our hope is that all major tech platforms and all major news sources, for that matter, be responsible and be vigilant to ensure the American people have access to accurate information on something as significant as covid-19” – stwierdziła.

Spotify  – pyrrusowe zwycięstwo?

Czy Spotify wygrało? Jak najbardziej, ale czy możemy to nazwać zwycięstwem pyrrusowym? Nie do końca – wszystko zależy z której perspektywy na to spojrzymy. Patrząc na biznesowy aspekt, zdołali zachować zakontraktowaną gwiazdę przynoszącą im zyski i zasięg medialny. Owszem stracili trochę na wizerunku i kilka znamienitych, dla niektórych legendarnych wręcz ikon muzyki. Z pijarowego punktu widzenia odnieśli jednak najmniejsze straty, jakie mogli i jest to godne pochwały. Sytuacja, w której postawił ich Neil Young była sytuacją z góry przegraną, gdyż nałożone przez niego ultimatum wiązało się ze stratą niezależną od podjętej decyzji. Zważywszy na to, że Spotify kreuje się na platformę sprzyjającą twórcą i opowiadającą się za wolnością słowa, to postawili na słuszną kartę, nie uginając się pod ciężarem swojej decyzji i nie wpływając bezpośrednio na działania Rogana.

Może to nam przypominać trochę naszą rodzimą sytuację Krzysztofa Stanowskiego i burmistrza Wielunia, który w karykaturalny trochę sposób opowiadał się za wolnością słowa i czynu, gdy dziennikarz proponował alternatywne rozwiązania – swoje ultimatum. Zarówno Paweł Okrasa jak i Spotify zostali postawieni przed murem, choć Daniel Ek poradził sobie o wiele lepiej niż polski polityk. Firma pokazała swoją siłę, nawet pomimo niepewnej sytuacji, co zostało lekko złamane przez urzędników i tąpnięcie na giełdzie – 2 miliardy dolarów to sporo, ale rynkowa wartość 50 miliardów pozwala przeboleć taką stratę. 

Spotify w ramach kompromisu zapowiedziało wprowadzenie „porady dotyczącą treści” do każdego odcinka, który obejmuje dyskusję na temat koronawirusa. Joe Rogan przeprosił na Instagramie i obiecał ustrukturyzowanie prowadzenia rozmów. Ciekawe jak ta sytuacja odbije się na jego twórczości, choć w obliczu o wiele większych afer i skandali towarzyszących celebrytom, nawet w Polsce, w wyniku których nie ponieśli żadnych realnych konsekwencji możemy być pewni, że i w tym przypadku niewiele się zmieni. Wydaje się więc, że obie strony mimo ran wyszły z sytuacji obronną ręką, a muzycy pozbawili się źródła dochodu. Kto wie, może wrócą tam szybciej niż myślimy -co przewiduje nawet sam Daniel Ek, wyrażając nadzieję na ich szybki powrót.

Udostępnij
Zobacz także