Konferencje
Mobile Trends

Metaverse pralnią brudnych pieniędzy w Chinach?

– Nielegalne działania finansowe, takie jak fabrykowanie fałszywych projektów inwestycyjnych metaverse i emitowanie walut wirtualnych metaverse, powinny zostać powstrzymane” – pisze Chińskie Stowarzyszenie Komunikacji Mobilnej w Metaverse Consensus Circle.

Jak czytamy w bitcoin.pl, w listopadzie zeszłego roku, People’s Bank of China wyraził zaniepokojenie odnośnie tokenów NFT i metaversów ze względu na ich kryptograficzną specyfikę, przez co poddane zostały ścisłej kontroli władz. Gou Wenjun, dyrektor analityczny w  Centrum AML  stwierdził nawet, że wirtualne pieniądze mogą być używane do nielegalnych działań finansowych, jak chociażby pozyskiwanie nieuczciwego fundowania, defraudacja, piramidy finansowe i innego rodzaju oszustwa.

Oświadczenie chińskich władz nie powstrzymało gigantów takich jak Tencent czy Huawei, które nie chcąc ustawać zachodniej konkurencji, czym prędzej rejestrowały znaki towarowe dla metaswiatów (“Metaverse Satellite” i “Metaverse Exhibition”). W ślad za nimi podążyło wówczas ponad 1,3 tys. chińskich firm, co spowodowało wpłynięcie ponad 8,5 tys. wniosków.

Dlaczego rejestracja znaku towarowego w Chinach jest tak ważna?

Generalnie, w bardzo dużym uproszczeniu, w świetle prawa międzynarodowego zarejestrowanie znaku towarowego oznacza możliwość korzystania z niego na zasadach własności intelektualnej, pod którego szyldem można wydawać różne produkty i usługi. Jak przekonuje Polsko Chińska Rada Biznesu w Chinach dominuje zasada pierwszeństwa. 

Prawo dokładnie rozstrzyga, że możność posługiwania się znakiem towarowym ma ten, któremu jako pierwszemu uda się zarejestrować daną nazwę bądź grafikę w chińskim Urzędzie Patentowym. Co istotne i chyba najważniejsze, rejestracja patentu w innym kraju nie wpływa na decyzje władz na korzyść zainteresowanego, co sprzyja przejęciom danego znaku towarowego na terenie Chin i czerpania z niego bezpośrednich korzyści lub uniemożliwia jego wykorzystanie. W Polsce dla przykładu to sąd może rozstrzygnąć kwestię sporną dla wrogiego przejęcia w swojej niezawisłej decyzji, co wcale nie oznacza, że z korzyścią dla delikwenta, który nie zgłosił się do Urzędu w odpowiednim momencie. Jednakże w Chinach decyzja zapada administracyjnie, zgodnie z przepisem. Uchylić się od niej możemy zgłaszając wniosek o unieważnienie lub protest. Wniosek taki trzeba podeprzeć dowodami oraz potrzeba wtedy wsparcia wyspecjalizowanej chińskiej kancelarii prawnej. Możliwe jest również kosztowne odkupienie prawa do znaku, bądź rebranding marki, który pozwala obejść tę zależność. Niestety wszystkie z tych rozwiązań są bardzo kosztowne i czasochłonne.

MadeinChina’verse

Według doniesień South China Morning Post w zeszłym miesiącu liczba zgłoszeń metawersowych znaków towarowych osiągnęła pułap 16 tysięcy wniosków. Do największych firm ubiegających się o przyznanie patentu zalicza się m.in. Alibaba Group Holding, znana ze swojego ogromnego wkładu w rynek commerce. Holding Grupy Alibaba złożył we wrześniu zeszłego roku 31 wniosków dotyczących znaków towarowych, w tym dla jednostek biznesowych pokroju Alibaba Cloud, Taobao i DingTalk. 

Kolejnym najsłynniejszym z tego zestawienia graczem jest ByteDance, ze swoim TikTok’iem, który chce zarejestrować 6 znaków towarowych. Tencent Holdings z kolei, złożył do tej pory prawie 100 wniosków o patenty związane z metaverse,dot. gier i mediów społecznościowych.

Nie tak prędko!

Chiny postanowiły ostudzić zapęd swoich przedsiębiorców. Dane Tianyancha pokazuję, że chińskie władze odrzuciły ogrom wniosków dotyczących znaków towarowych. W lutym, jednego dnia 163 odrzucone wnioski przechodziły drugą analizę w ramach procesu odwoławczego. Na decyzję odnośnie sześciu z nich czeka m.in firma iQiyi, która jest chińskim odpowiednikiem Netflixa. Nie upiekło się także drugiej największej firmie gier wideo w Chinach, czyli NetEase oraz  platformie społecznościowej Xiaohongshu.

Jak twierdzą pracownicy agencji, proces odwoławczy trwa zwykle od sześciu do ośmiu miesięcy.


Na stronie tokeneo.com możemy zapoznać się z wynikami badań przeprowadzonych przez Chainalysis. Wynika z nich, że dwa lata temu przestępcy wyprali prawie 3 miliardy dolarów, dzięki platformom kryptowalut. Szacuje się przy tym, że niemal połowa tej sumy to giełda Binance i Huobi. Jednakże wiele z danych i analiz potwierdza, że gotówka, która nie zostawia śladu, jest o wiele lepszym narzędziem do defraudacji środków finansowych. Czy rządom Chin zależy na osłabieniu zaufania do kryptopieniędzy? Czy działają w zgodzie z interesem swoim czy swojego kraju?

Udostępnij
Zobacz także