Konferencje
Mobile Trends

Microsoft uwiązany w międzynarodową korupcję?

Według jednego z byłych pracowników Microsoftu, pracownicy dopuszczają się przekupstwa na wschodnich i południowych rynkach. Rabaty, dziwnej formuły maile i nieautoryzowane przelewy – rynek b2b dla Microsoftu to istne pole do łapówkarstwa? Po co? Aby zyskać przychylność osób decyzyjnych. Jednocześnie w proceder zaangażowanych jest mnóstwo osób. „Oni promują złych ludzi, bo gdy postępujesz słusznie, to nie będą tego robić”. – twierdzi informator.

Yasser Elabd był przez ponad 18 lat wieloletnim pracownikiem wyższego szczebla w firmie z Redmond. Od 1998 roku został zwerbowany, aby dostarczać microsoftowe produkty na Bliski Wschód i Afrykę. Z racji tego, że pracę swoją odbywał z sukcesami, otrzymał w ciągu niemal 20 letniego stażu pracy mnóstwo awansów.

Przez wiele lat zastanawiało go, dlaczego pracownicy niższego szczebla posiadali o wiele większe majątki i cieszyli się przywilejami, które dla niego były wręcz niezrozumiałe. Yasser wierzył w uczciwość firmy i myślał, że koledzy mają po prostu bogate rodziny, ale dziwiło go, że pracują w takim razie w dziale sprzedaży na zagranicznym rynku, a nie w bardziej prestiżowych lokalizacjach.

Szybki rozwój!

W 2002 roku Elabd był odpowiedzialny za milion dolarów zysku dla firmy. Utworzył zespół, który zawierał kontrakty w sektorze publicznym w Ghanie, Nigerii, Zimbabwe, Katarze, Egipcie, Etiopii, Kenii i Arabii Saudyjskiej. Rok później, w samym kraju Saudów przychód liczony był w 15 milionach dolarów. Tak szybki rozwój możliwy jest dzięki sieci partnerów posiadających dużą swobodę działania, ze względu na swoje kompetencje techniczne i umiejętności biznesowe, znanych też jako Licensing Solution Partners.

W ten sposób z rządowymi agencjami zawierane są umowy na dostarczanie usług dla sektora publicznego, jak rozwiązania e-zdrowia do szpitali, usługi GPS, cyfrowe płatności podatkowe i wiele innych. Taka osoba uczestniczy jako pośrednik w sprzedaży, z której bierze prowizję wahającą się między 10, a 15 procent od wartości kontraktu.

Dziwna sprawa…

Z artykułu dowiemy się też, że istnieje specjalny fundusz Microsoft służący do zawierania natychmiastowych inwestycji z partnerami, którzy rokują długoterminową współpracą. Z tego funduszu inwestycyjnego miały być opłacane chociażby projekty szkoleniowe czy inne pilotaże. Yasser Elabd był dyrektorem sektora publicznego i rynków wschodzących na Bliskim Wschodzie i Afryce, więc był odpowiedzialny za nadzorowanie próśb o takie fundusze. Sześć lat temu, dyrektora zafrapowała prośba o 40 tysięcy dolarów na poczet szybszego zawarcia umowy w jednym z krajów afrykańskich, Nigerii.

Okazało się, że był to zwolniony za słabe wyniki sprzedażowe ex-pracownik Microsoftu. Architekt usług Microsoft rzekła, że ​​wewnętrzna stawka dzienna w zespole jest ponadprzeciętnie wysoka i potrzebuje tańszego zespołu do obsługi pilotażowych projektów.

Microsoft i łapówki?

Na stronie Lionnes.co, z której pochodzi wpis, możemy przeczytać, że przeprowadzony przez PricewaterhouseCoopers audyt kilku partnerów, wykazał, że partnerzy negocjowali poboczne, pozakontraktowe warunki transakcji, między partnerem, a przedstawicielem klienta z sektora publicznego. – Ten decydent po stronie klienta wysłałby wiadomość e-mail do firmy Microsoft z prośbą o zniżkę, która zostałaby przyznana, ale klient końcowy i tak zapłaciłby pełną opłatę. Kwota rabatu byłaby następnie rozdzielona między strony w zmowie: pracownika Microsoftu zaangażowanego w program, partnera i decydenta w jednostce kupującej, często urzędnika państwowego. – czytamy w artykule.

Dla przykładu podano trzy z siedmiu transakcji, w których poproszono o rabaty warte ponad 5 milionów dolarów, a które nigdy nie zostały wcielone w życie. Wedle innego raportu z audytu, ministerstwo spraw wewnętrznych otrzymało zniżkę wartą prawie 14 milionów, “a która nie przeszła”. Inne raporty wykazują kolejne dwie nieścisłości, w Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej, w których nieścisłe kontrakty odnotowywały 20 milionów niezgodności. Yasser Elabd przestrzega, że to tylko jednostkowe przypadki, wykryte przez audytorów, a gdyby wziąć pod uwagę setki partnerów i podwykonawców, z którymi Microsoft podejmuje się współpracy, te kwoty byłyby astronomiczne.

SEC i Microsoft

Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd wykazała, że ​​ponad 440 tysięcy dolarów w funduszach marketingowych zostało przeznaczonych na prezenty dla pracowników rządu saudyjskiego. Departament Sprawiedliwości z kolei wykazał, że dyrektor wyższego szczebla na Węgrzech zawyżał marże w ramach programu przekupstwa w latach 2013-2015. Dziennikarze z The Verge donoszą, że w 2019 roku, z tytułu obu śledztw, firma z Redmond uregulowała roszczenia dotyczące zagranicznych malwersacji, warte 25 milionów dolarów.


Microsoft odpowiedział też na zarzuty Elabda, w taki sposób, że zbadał omawiane sytuacje oraz, że władze firmy zaangażowane są w praktyki etyczne i szkolenia ze „standardów biznesu”. W oparciu o doniesienia medialne, ma też podstawę do twierdzeń, że współpracował z agencjami rządowymi, w celu rozwiania wątpliwości o nielegalnych transakcjach.

Prezes Brad Smith wyraził w liście otwartym do pracowników nadzieję, że każdy kto zauważy nieprawidłowości w systemie, zgłosi je bez wahania. Takie deklaracje nijak się jednak mają do czynów, które zostały wyegzekwowane wobec Yassera. Gdy ten zadawał za dużo pytań, a jego działanie zatrzymało żądanie z Nigerii, jego przełożony powiedział mu wprost, że nie powinien blokować inicjatyw rozwojowych i jeśli widzi, że coś jest nie w porządku to musi udawać, że tego nie widzi, – Musisz odwrócić głowę i zostawić to tak, jak jest – rzekł do niego.


Dla byłego dyrektora sprzedaży było to niewystarczające, gdyż firma nigdy nie powzięła się wyciągnięcia odpowiedzialności wobec pracowników i instytucji, które podjęły się działań malwersacyjnych. Sam stracił pracę, w wyniku swojej dociekliwości, a przestępcy, jego zdaniem, chodzą niezachwianie na wolności, z widmem utraty pracy w firmie jako najgorszą konsekwencją swoich czynów.

Elabd dostarcza do SEC informacje i raporty ze śledztw z Kataru, Kamerunu i RPA, związanych z Microsoftem i jego podwykonawcami. Choć pozostaje bez odpowiedzi, to The Verge ustaliło, że nie musi to oznaczać braku działań ze strony agencji, która może nie objawiać swojej działalności do czasu zebrania mocnego materiału dowodowego, a korporacje są przecież na cenzurowanym u coraz większej ilości instytucji rządowych, również w USA. Microsoft może się jednak bronić tym, że zablokował wypłaty i zwolnił pracowników, o których mówił Elabd.

Jeśli ktoś nie został zwolniony, najwyraźniej wewnętrzne śledztwo nie wykazało wystarczających dowodów, ażeby podjąć się takiego czynu. Dla Elabda konsekwencja utraty pracy wobec wyprowadzonych kwot pieniędzy to nadal za mała cena za wsparcie kultury korupcji międzynarodowej. Redakcja Mobile Trends czuje, że ta sprawa może nabrać jeszcze rumieńców w przyszłości.

Udostępnij
Zobacz także