Konferencje
usb-c nowym standardem w europie

USB-C obowiązkowe w całej Unii Europejskiej! Czy Europa wytoczyła wojnę Apple?

Dość głośno postulowany zabieg legislacyjny z pewnością nie jest przychylny firmie z Cupertino. Czy jest to udogodnienie użytkowe czy blokowanie innowacji? Czy Unia Europejska celowo gra na nosie firmy założonej przez Jobsa? Wojna hybrydowa i wojna o wpływy pod pozorem wejścia do kabla w urządzeniach? Dzisiaj rozważymy tę kwestię.

Według doniesień serwisu Protocol Unia Europejska chce, aby USB-C było jedyną ładowarką na świecie. Zgodnie z tym podejściem rządy UE zaproponowały zmienioną w swojej formie dyrektywę w sprawie sprzętu radiowego. Nowa regulacja miałaby uczynić ten rodzaj portu jako standardowy we wszystkich urządzeniach elektronicznych, takich jak: smartfony, tablety, aparaty fotograficzne, słuchawki, przenośne głośniki i konsole do gier wideo. Jak widać nowe prawo nie obejmuje dosłownie całej elektroniki, ale śmiało możemy stwierdzić, że większość produkcji firmy Apple zajmują właśnie linie zajmujące się powyższymi. Co więcej Komisja chce także zapobiec dołączaniu ładowarek do pudełka z tymi urządzeniami. Jako oficjalne powody takiego stanu rzeczy podaje niedogodności dla konsumentów rynku, a także chęć dbania o środowisko, poprzez ograniczenie odpadów elektronicznych.

Dobro użytkownika?

Regulatorzy podają uniwersalny standard jako większą wygodę dla użytkownika. Większa dostępność i oszczędność środków poprzez zmniejszenie konkurencyjności. Chociaż ekonomicznie rzecz ujmując, interwencjonizm państwa, a może raczej ich zbioru, nie jest pożądany, a prawa wolnego rynku jasno wzbraniają przed sytuacjami jednego produktu i rozwiązania. Najważniejsza w retoryce patriarchów europejskich jest jednak dostępność kabla. Takie przepisy ograniczyłyby sytuacje, w których ludzie na pytanie o ładowarkę odpowiedzieliby, że mają inną. W niepamięć odeszłyby chwile, w których poszukujemy złącza lightning ze łzami spoglądając na jeden procent baterii w zimie. Według Protocol Komisja jest pewna tego, że ​​w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba dostępnych ładowarek do telefonów komórkowych spadła z 30 do tylko trzech. Prawdopodobnie są to kable: USB-C, Micro USB i port Lightning iPhone’a. Jak widać, chce ona pozbyć się większej części poprzez nowe przepisy prawne.

E-odpady jako problem ekologiczny

Ujednolicenie rodzaju portu do telefonów to nie jedyny pomysł Komisji. Na tapet padła także propozycja oddzielnej sprzedaży ładowarek do każdego nowego sprzętu elektronicznego. Ma to rzekomo korzystnie działać na ceny, oszczędzać surowce i ograniczyć elektrośmieci. Co ciekawe, nie widać zbyt dużej ilości wypowiedzi na temat ograniczenia śladu węglowego, jak to było w przypadku, kiedy Apple zrezygnowało z dołączania ładowarek do swoich produktów. Pewnie w obliczu larum, jakie wzniesione było przez użytkowników o braku sensu takiego tłumaczenia. Wszak pakowanie ładowarek i przewożenie ich osobno, generuje o wiele więcej śladów emisyjnych niż wcześniejsza metoda. Zastanawiające jest to, że sama Komisja, która kwapi się ekologicznością nie zważa na to uwagi. Być może e-odpady są poważniejszym problemem.

– Opróżnijmy nasze szuflady pełne niepotrzebnych ładowarek! Średnio obywatel UE produkuje rocznie 16 kg elektrośmieci. Dzięki jednolitej ładowarce uda nam się znacząco ograniczyć ilość odpadów – powiedziała europosłanka Róża Thun, była już posłanka PO, współautorka rezolucji w tej sprawie.

Telepolis wskazuje, że Komisja Europejska wyliczyła, że europejscy konsumenci kupili w 2020 roku 420 mln telefonów komórkowych i innych przenośnych sprzętów elektronicznych. W tym samym czasie byli oni emitentami 11 tys. ton elektrośmieci. Protocol potwierdza te dane dodając oświadczenie Margrethe Vestager, w którym zwróciła uwagę na to, że „Europejscy konsumenci byli sfrustrowani niekompatybilnymi ładowarkami piętrzącymi się w ich szufladach”. Prawie 40 proc. konsumentów doświadczyło kiedyś sytuacji, w której nie mogło naładować komórki ze względu na brak kompatybilnego złącza w pobliżu. Włodarze Unii twierdzą też, że europejczycy mogą rocznie wydawać nawet 250 mln euro na zakupy ładowarek, które w świetle nowych przepisów mogą okazać się zbędne.

Wojna z Apple?

USB typu C to najlepszy wybór z możliwych, ze względu na swoje możliwości. Nie jest jednak pożądaną rzeczą, by państwa ingerowały w rynek w takich aspektach jak osprzętowienie i innowacje. Brzmi to jak oksymoron, by stare struktury polityczne decydowały o tym jak mają być projektowane nowoczesne urządzenia. Ponad to technologia ładowania bezprzewodowego, np. w formie indukcji wciąż jest w fazie rozwoju. Choć UE nazwała ten ewenement jako “rozwijającą się technologią o niskim poziomie rozdrobnienia rynku”. 

„Jesteśmy zaniepokojeni, że surowe przepisy nakazujące tylko jeden rodzaj złącza tłumią innowacje, a nie zachęcają do nich, co z kolei zaszkodzi konsumentom w Europie i na całym świecie” – podała firma Apple w oświadczeniu dla CNN, z czym niestety jako Redakcja Mobile Trends musimy się zgodzić.

Niektórzy z uśmiechem stwierdzą, że już niebawem firma z logiem nadgryzionego jabłka nie będzie miała ani jednego portu w pancerzach swoich produktów. Chociaż patrząc na to w jakim regresie stoją ostatnio iPhone’y i jak długo czekamy na Apple Car’a, zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Część wojny hybrydowej?

Brzmi to absurdalnie, ale chcąc nie chcąc, można stwierdzić, że jako Europa jesteśmy w trakcie wojny handlowej z Amerykanami. Na arenie politycznej podejmowany już jest dialog o chęci jej złagodzenia. Przyszła mi do głowy sugestia, mając w pamięci jak USA zbanowały Huaweia w obliczu eskalacji sił dwóch mocarstw. Być może Europa właśnie pręży muskuły postępując w podobny sposób z Applem. Włożyłbym jednak między bajki to stwierdzenie, a potraktował jako luźną analogię o humorystycznym nawet wydźwięku. W nawiązaniu do tematyki konfliktów hybrydowych, tych jest na świecie cała masa, a jako mieszkańcy kraju nad Wisłą sami doświadczamy takich działań. Wielu analityków postrzega obecne działania polskich polityków jako efekt eskalacji tychże działań

Dlaczego o tym wspominamy? Otóż spora część z takich aktów dotyczy działalności z zakresu mobilnej technologii, cyberbezpieczeństwa i działań sztucznej inteligencji. Jako społeczeństwo powinniśmy zwracać coraz większą uwagę na to co dzieje się na świecie, gdyż nie wszystko jest takie, na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Zadawajmy więcej pytań i analizujmy rzeczywistość w poszukiwaniu odpowiedzi. Wracając do portów i nakładania restrykcji w tym aspekcie. Idea wydaje się być warta uwagi, ale regulacje państwowe nie powinny być dominantą dla rozwoju technologii.

Udostępnij
Zobacz także