Konferencje

Wirtualna rzeczywistość, a nie nowy flagowiec, ratunkiem dla HTC?

Swoją premierę miał właśnie tegoroczny flagowiec borykającego się z coraz słabszymi wynikami finansowymi HTC, smartfon HTC 10. Parę dni temu Tajwańczycy wypuścili na rynek inny, prawdziwie rewolucyjny sprzęt, a mianowicie własny headset wirtualnej rzeczywistości HTC Vive. Z góry uprzedzam, że nie wątpię w jakość ani pierwszego, ani drugiego urządzenia z wyżej wymienionych, biorąc jednak pod uwagę ostatnie kiepskie osiągi HTC na rynku smartfonów, być może to właśnie rewolucyjna technologia VR pozwoli firmie utrzymać się na powierzchni i konkurować z innymi pionierami innowacji. 
W zamierzeniu, nowy smartfon HTC ma poprawić sytuację firmy na rynku. W pierwszym kwartale 2016 roku sprzedaż smartfonów HTC była o 64,31% niższa niż w analogicznym okresie w roku 2015.
Niestety, HTC 10 nie przyniósł ze sobą niczego czego nie miałaby już konkurencja. Co prawda nieco wyróżnia go ciekawy design, bardzo dobry (przynajmniej w teorii) ekran, żywotność baterii (ponoć nawet do 2 dni) i porządny aparat (kręcący w 4K), a wszystkiego jest w nim „więcej i lepiej” jednak wciąż to za mało, by nazwać ten produkt rewolucyjnym „must havem”, mającym przysporzyć firmie milionów klientów, których tak bardzo teraz potrzebuje. Problem stanowić może także wysoka cena ([aktualizacja] Niestety 3000 zł w Polsce kosztowała będzie wersja Lifestyle w Polsce prawdopodobnie około 3 tys. złotych), choć częściowo rozwiązuje go wypuszczona równolegle, budżetowa wersja flagowca – nazwana Lifestyle.
Jeśli chwalony jak na razie, ale nierewolucyjny flagowiec HTC nie okaże się głównym kołem ratunkowym dla słabnącej tajwańskiej firmy, być może rolę „koła” przejmie właśnie headset wirtualnej rzeczywistości – HTC Vive.

Vive na ratunek HTC

Biorąc pod uwagę cenę Vive’a – 799$ (w Polsce około 4 tys. złotych) – może być z tym ratunkiem ciężko. Bardzo poważnym asem w rękawie HTC jest jednak wyróżniająca tajwański headset VR technologia, pozwalająca użytkownikowi nie tylko na przeniesienie się do wirtualnej rzeczywistości, ale także w miarę naturalne poruszanie się w jej obrębie (przeszkadza w tym jedynie kabel i metraż pokoju, w którym z Vive’a skorzystamy). Odbywa się to dzięki dwóm kamerkom określającym pozycję użytkownika, rozmieszonym w miejscu, w którym korzysta się z Vive’a (w sterowaniu rękoma pomagają natomiast dwa kontrolery). Tym samym ubierając na głowę gogle VR od HTC, możemy nie tylko rozglądać się po wirtualnym świecie, ale także urządzić sobie po niej mały spacer, po wcześniejszym przeskanowaniu pomieszczenia z pomocą kamerek. Żaden konkurencyjny sprzęt jak na razie nie oferuje takich możliwości.

HTC chce ogrzać się w blasku Vive’a?

Cena urządzenia jest jednak nie tylko wysoka, ale odbiega też od konkurencji (599$ za Oculus Rift i 799$ za HTC Vive). Mimo to, dzięki wspomnianemu już wyróżnikowi (chodzenie w VR), debiutujący sprzęt HTC może okazać się symbolicznym zwycięzcą pierwszych drobnych zmagań na polu wirtualnej rzeczywistości (jeśli nie komercyjnym to przynajmniej technologicznym). Szczególnie, że pierwsze recenzje Vive’a są raczej bardzo pozytywne (zwykle 8/10), a według tweeta Shena Ye z HTC w ciągu pierwszych 10 minut od startu preorderów sprzedano 15 tys. egzemplarzy Vive’a.
Inną sprawą zostają już wpływy finansowe z tej sprzedaży. Nawet jeśli tajwańskie headsety rozejdą się w zadowalającej ilości jednostek (jak na urządzenie zupełnie nowego rodzaju), wątpię, by HTC spodziewało się tutaj ogromnych i znaczących w ogólnym bilansie wpływów pieniężnych. VR wciąż pozostaje bowiem tematem, z którym konsumenci są średnio oswojeni.
Jak dowiadujemy się jednak ze słów jednego z włodarzy HTC przytoczonych na łamach Forbesa: w przypadku Vive’a HTC może liczyć na coś innego niż wpływy ze sprzedaży, a mianowicie… ocieplenie wizerunku. HTC ma zapewne nadzieję, że pozytywny rozgłos Vive’a rozciągnie się także na pozostałe produkty firmy, w tym chociażby nowego flagowca.

Tańszy, mobilny Vive w wersji dla HTC 10?

W przypadku HTC 10 również pojawia się problem wysokiej ceny (około 3 tys. złotych), a co gorsza – braku rewolucji i elementów znacząco odróżniających go od konkurencji. W zwiększeniu sprzedaży pomóc ma budżetowa wersja „dziesiątki” – Lifestyle – wypuszczona na mniej zamożne rynki. Znajdziemy w niej słabszy procesor (Snapdragon 652 zamiast 820) mniejszy RAM (3GB zamiast 4) i LTE z przepływem danych do 300Mb/s zamiast do 450Mb/s.
Patrząc jednak na świetny 5,2 calowy ekran nowego HTC 10 (564 pikseli na cal), który pojawia się w obu wersjach „Dziesiątki”, sprzęt ten świetnie sprawdziłby się w zestawie z Google Cardboardem, albo innym smartfonowym „nosidełkiem” wirtualnej rzeczywistości (np. Gear VR). Być może Tajwańczycy szykują właśnie własne urządzenie tego typu (budżetową wersję Vive bez wyświetlacza, w której dokowałoby się HTC 10?), jako alternatywę dla tych którzy chcieliby skorzystać z VR od HTC, ale cena oryginalnego Vive (799$) jest dla nich zbyt dużym ograniczeniem.
Niestety jak na razie ze strony HTC nie płyną ani zaprzeczenia ani potwierdzenia takich hipotetycznych planów rozwoju.
Na ewentualną ocenę wpływów VR musimy jeszcze poczekać. Według szacunków, w 2016 roku po świecie rozejdzie się 16 milionów headsetów VR różnych producentów. Pod koniec roku debiutować będzie produkt ostatniego z wielkich graczy – Sony VR. Być może headsety wirtualnej rzeczywistości okażą się tym czym były kiedyś kolorowe telewizory lub pierwsze PC-ty – ciekawostką posiadaną przez nielicznych, którą każdy chciałby jednak choć przez chwilę wypróbować.
Źródło:
www.htc.com
www.forbes.com

Zdjęcie:
www.htcvive.com

Udostępnij
Zobacz także