Konferencje

Co to jest Google Bard i dlaczego (na razie) nie ma szans z Bing AI?

Po sukcesie ChatGPT i wyzwaniu rzuconym przez Microsoft, Google obudziło się. Niektórzy mogliby powiedzieć jednak, że z ręką w nocniku. Eksperymentalny produkt Google oparty na sztucznej inteligencji ma na celu dostarczanie oryginalnych, doskonałych odpowiedzi na pytania użytkowników, wykorzystując dane z Internetu. Tym do doskonałości jednak wiele brakuje. Sami pracownicy Google nie zostawiają suchej nitki na tym narzędziu. Wygląda na to, że obecny wyścig gigantów nie będzie dotyczyć metaverse, jak spekulowaliśmy w zeszłym roku. Wszystkie ręce na pokład sztucznej inteligencji!

Google Bard został opracowany w ramach projektu o nazwie „Atlas” jako część wysiłków Google pod kryptonimem „code red” mających na celu przeciwdziałanie sukcesowi ChatGPT. Został zaprezentowany 6 lutego 2023 r. przez prezesa Google i Alphabet, Sundara Pichai. Bard opiera się na eksperymentalnej technologii o nazwie LaMDA, skrót od Language Model for Dialogue Applications, która została wytrenowana na zbiorach danych opartych na Internecie. Ma na celu połączenie rozległości światowej wiedzy z mocą, inteligencją i kreatywnością dużych modeli językowych Google, twierdzi CEO of Google and Alphabet.

Na Google zrzucono bombę!

Google wydaje się być mocno zaskoczone nowymi możliwościami wyszukiwarki Bing. We wrześniu 2022 roku, Bing miał tylko 3,8% udziału na naszym rynku. Spekulowaliśmy, że integracja z LinkedIn i Netflixem może w przyszłości przysporzyć jej jeszcze więcej zainteresowania, ale wejście w konszachty z OpenAI może być dla Microsoftu przełomowe. Dla Google również musiał być to niemały wstrząs. Widać to zwłaszcza po szybkich i dość nerwowych działaniach CEO, co nie jest w stylu włodarzy firmy Alphabet Inc.

Fatalny falstart Google w wyścigu AI?

Zerknijmy do artykułu Anny Rusak. Na łamach Vibez czytamy, że w środę 8 lutego podczas promocji Barda pojawił się błąd. Sztuczna inteligencja podała nieprawdziwe informacje na temat zdjęcia egzoplanety. W wyniku tego Alphabet Inc stracił 100 miliardów dolarów i 9% akcji na rynku.

Google tłumaczy, że dopiero testuje Barda. Tłumaczenia polegały na tym, że to zwykła prezentacja mająca upewnić się, że Bard będzie działał niezawodnie i dokładnie. Na razie daleko mu do ideału. Warto przy tym zauważyć, że OpenAI również boryka się z problemami zawodności swojego systemu. Chat GPT również potrafi „wypluć bzdury”. Jednak to Google obrywa rykoszetem. Nic dziwnego, wobec swoich patetycznych deklaracji oraz wewnętrznych problemów. Chat GPT nie ukrywa swoich mankamentów i nie kisi swojego produktu w korporacyjnym słoju. Użytkownicy przyczyniają się do rozwoju modelu GPT, poprzez interakcje z platformą i ocenę odpowiedzi algorytmu. Google stawia na testy wewnętrzne i pompę, co nie pomaga mu w rozgrywce.

Dlaczego Google nie było pierwsze? 

Szymon Wierciński przypomina, że konwersacyjne chatboty mają już wszyscy. Google, Microsoft, Baidu pracują nad tymi technologiami już od wielu la. Mieli po prostu pecha, bo jak to zwykle w technologicznym świecie bywa, zostali uprzedzeni przez startup.

Google nie było pierwsze z tym projektem, lecz nie oznacza to, że nie budują swoich rozwiązań w oparciu o uczenie maszynowe. Każdy wynik z wyszukiwania przeglądarki Google jest spersonalizowany, a projekty rozwijane poprzez nabyte przez Google w 2014 r. DeepMind są implementowane we wszystkich strukturach Alphabet. To, co widzimy jako bota konwersacyjnego, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej potencjalnych zastosowań tej technologii, a jednym z nich jest możliwość symulowania płynnej konwersacji. Udostępnienie ChatGPT w Internecie wywołało efekt wiralowy. O ile nie stanowi zagrożenia technologicznego dla wyszukiwarki Google, to może jednak częściowo podważyć ich model biznesowy, który bazuje na wyświetlaniu reklam w trakcie wyszukiwania i konsumpcji treści w Internecie – komentuje dr. Szymon Wierciński z Katedry Strategii Akademii Leona Koźmińskiego.

Pracownicy Google nie wierzą w Barda!

– Bard stara się połączyć rozległość światowej wiedzy z mocą, inteligencją i kreatywnością naszych dużych modeli językowych – powiedział Pichai. Chociaż mówi on o Bardzie jako potężnym narzędziu, nie zgadzają się z tym jego pracownicy. Nastroje panujące w Google są lekko mówiąc napięte. Według doniesień CNBC, w Google wrze! Pracownicy korporacji po prezentacji bota udali się na wewnętrzne forum Memegen, gdzie wyśmiali postawę swojego pracodawcy. Najbardziej oberwało się dyrektorowi generalnemu. Załoga Google przyznała rację mediom. Ich zdaniem, Google zbyt pochopnie i nieskutecznie ogłosiło Barda. Konferencja została nazwana „pośpieszną i spartaczoną”. 

Wyśmiano też skąpą i szybką prezentację. Widzowie nie dowiedzieli się z niej niczego konkretnego, poza tym, że wszystkiego dowiedzą się wkrótce. Najwięcej uśmiechu na forum wywołał jednak brak telefonu jednego z prezenterów. Bez niego nie można było właściwie przeprowadzić demonstracji. Kto w dzisiejszych czasach zapomina telefonu? Widzimy duże zdenerwowanie i działanie w pośpiechu ze strony Google.  Część pracowników nawet nie wiedziała o planowanym wydarzeniu. 

Spadek akcji Google i wzrost możliwości konkurencji są według pracowników czynnikiem, który powoduje napięcie na górze firmy. Za PR-owe wpadki obarczają jednak CEO. Niechęć do prezesa rośnie w związku z jego naciskami na skupienie całej swojej uwagi na Bardzie. I to nawet kosztem innych projektów.

Bard jest w powijakach!

Wiceprezes Google, Prabhakar Raghavan poprosił pracowników firmy o opracowanie odpowiedzi Barda na tematy, w których mają kompetencje. W korespondencji przesłanej do CNBC został dołączony link do instrukcji. Dokumencie wskazywał, że odpowiedzi powinny być sformułowane w pierwszej osobie, grzeczne i w neutralnym bezemocjonalnym tonie. 

Google zaleca, aby pracownicy unikali stereotypów i „domniemań opartych na rasie, narodowości, płci, wieku, orientacji seksualnej, ideologii politycznej, lokalizacji i innych podobnych kategoriach”. Pracownicy dostali też zakaz opisywania Barda jako osoby. Zalecono im także brak emocji i pisanie o tym, że sztuczna inteligencja może mieć jakieś ludzkie doświadczenia.

Prośba ze strony Raghavana została skierowana do pracowników po tym, jak Sundar Pichai poprosił ich o spędzanie dwóch godzin dziennie na testowaniu Barda. W korespondencji tej podobno wyraził on przekonanie, że technologia ta wciąż jest w powijakach, a udział pracowników w testach ma przyspieszyć proces szkolenia modelu.

Kiedy Google Bard będzie dostępny?

Google Bard jest obecnie dostępny w ograniczonej wersji tylko dla wybranej grupy beta-testerów Google. Nie podano konkretnej daty dla jego szerszego wdrożenia. Podczas prezentacji, CEO Google stwierdził, że wkrótce będziemy mogli zobaczyć jak Google Bard ulepszy wyszukiwarkę Google. Możliwe, że jeszcze w ciągu kilku następnych tygodni zobaczymy go w przeglądarce. Ale z jakim rezultatem? To się jeszcze okaże, ale wszystkie znaki na niebie mówią, że lepiej niż od OpenAI nie będzie!

Wojna AI rozpoczęła się na dobre!

Sztuczna Inteligencja nie jest nową zdobyczą, jednak coraz mocniejsze sprzęty użytkowników i nieustające próby ulepszania modeli generatywnych doprowadziły do efektu kuli śniegowej. Sztuczna Inteligencja jest dzisiaj viralem. Przypomina to sytuację wielu technologii. Chociażby PWA, która istnieje od 2015 roku, a dopiero od niedawna zyskuje na popularności za sprawą coraz mocniejszych podzespołów urządzeń mobilnych. To co jednak obserwujemy na rynku to prawdziwa batalia gigantów. Google walczy o swoje przetrwanie. Pojawienie się sztucznej inteligencji zmieni prawdopodobnie większość aspektów naszego cyfrowego podwórka, łącznie z SEO. – Moim zdaniem obecnie obserwujemy coś dużo większego niż zwykłe zainteresowanie i efekt kuli śniegowej. Na naszych oczach rozpoczęła się wojna AI – mówi, dr Szymon Wierciński, adiunkt w Katedrze Strategii ALK.

Udostępnij
Zobacz także